Adwokat Szczecin

Michał Żuraw | Kancelaria Adwokacka



Adwokat M. Żuraw

Telefon: +48 693 314 169
Fax: (91) 433 62 96
E-mail: michal.zuraw@adwokatura.pl
Adres: Kancelaria Adwokacka
ul. Jagiellońska 90/7
70-437 Szczecin

Archiwum

środa, 18 maja 2016

List gończy lub ENA to nie koniec świata

autor: Michał Żuraw

Jeśli czytasz ten wpis, to prawdopodobnie został wydany wobec Ciebie list gończy lub europejski nakaz aresztowania (ENA) i obawiasz się, że nie ma już innego wyjścia, jak tylko przymusowa deportacja czy ekstradycja do kraju i konieczność tymczasowego aresztowania lub odbycia kary pozbawienia wolności.

Jakkolwiek w niektórych przypadkach będzie to prawdą, to jednak może okazać się, że sprawę można rozwiązać pozostając na wolności. Oczywiście wszystko zależy od okoliczności konkretnej sprawy, w której zostały wydane europejski list gończy i europejski nakaz aresztowania (ENA) oraz etapu na jakim sprawa się znajduje (tj. postępowanie przygotowawcze w prokuraturze, postępowanie sądowe, czy też postępowanie wykonawcze już po wydaniu wyroku), niemniej jednak istnienie wiele środków prawnych w postępowaniu karnym, które mogą spowodować, że europejski list gończy zostanie uchylony.

Powód wydania listu gończego

Wydanie listu gończego najpewniej spowodowane jest Twoim wyjazdem za granicę wiele lat temu i przekonaniem, że pozostawione w Polsce problemy Cię tam nie dosięgną. Niestety, polskie organy ściągania i wymiar sprawiedliwości są cierpliwe, a terminy przedawnienia bardzo długie. Prawdopodobnie Twoja sprawa jest zawieszona, co nie oznacza jednak, że Policja, co pewien czas nie próbuje ustalić Twojego miejsca pobytu, o czym na bieżąco informuje sąd lub prokuraturę.

Co można zrobić w takim przypadku? Przede wszystkim zorientować się na jakim etapie jest Twoja sprawa i jakie można podjąć czynności, aby uchylić europejski list gończy. Najczęściej bowiem list gończy wydawany jest z tego powodu, że nie można było wykonać z Tobą czynności procesowych, które są niezbędne, aby sprawie nadać dalszy bieg.

Jak uniknąć deportacji

W przypadku obaw o zatrzymanie przez organy ścigania krajowe lub zagraniczne ekstradycję lub deportację, warto skontaktować się z adwokatem, który może ustalić z prokuratorem warunki dobrowolnego stawiennictwa, przesłuchania za granicą lub złożyć w Twoim imieniu stosowne wnioski do sądu.

Wielu czynności w postępowaniu karnym możesz dokonać bez konieczności stawiania się w prokuraturze lub sądzie (w szczególności jeśli przebywasz za granicą), ponieważ wystarczająca będzie obecność Twojego adwokata. Niezależnie od tego, czy trwa śledztwo, czy też sprawa jest już w sądzie, a nawet po wyroku, lub po tzw. odwieszeniu kary pozbawienia wolności istnieje szereg prawych możliwości, które mogą skutkować uchyleniem listu gończego i brakiem konieczności odbywania kary lub tymczasowego aresztowania czy deportacji albo ekstradycji.

Przykładem takiego sposobu rozwiązania prawnego problemu może być poniższa, opisywana w mediach sprawa:

Popek w Polsce 2016. Raper z Gang Albanii nie poszukiwany. Europejski nakaz aresztowania uchylony

europejski nakaz aresztowania

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Odszkodowanie z AUTOCASCO musi uwzględniać VAT

autor: Michał Żuraw

Powszechną praktyką firm ubezpieczeniowych jest wypłacanie odszkodowania z ubezpieczenia autocasco bez podatku VAT (w kwocie netto), w sytuacji gdy szkoda likwidowana jest przez konsumenta na tzw. kosztorys, czyli nie w formie bezgotówkowej za pośrednictwem warsztatu samochodowego, a poprzez wycenę przez ubezpieczyciela kosztów naprawy pojazdu i wypłaty odszkodowania bezpośrednio ubezpieczonemu. Uzasadnieniem takiego postępowania są postanowienia ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco, na które powołują się firmy ubezpieczeniowe, wypłacając odszkodowanie w kwocie pomniejszonej o podatek VAT.

Jednakże już w 2009 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał wyrok, w którym stwierdził, iż takie postanowienia ogólnych warunków są niedozwolone, przez co nie są wiążące dla konsumenta, gdyż przerzucają na niego cały koszt podatku, a w konsekwencji poniesiona przez niego szkoda nie jest naprawiona w całości. Z uwagi na fakt, iż wyrok ten dotyczył tylko jednej z firm ubezpieczeniowych, pozostałe w dalszym ciągu stosują praktykę zniżania odszkodowania o podatek VAT, twierdząc, że ich postanowienia ogólnych warunków ubezpieczenia nie zostały uznane za niezgodne z prawem.

Taka argumentacja nie jest słuszna. Przede wszystkim jeżeli konsument zawiera umowę, na której postanowienia nie ma rzeczywistego wpływu, a tak jest z reguły przy umowach ubezpieczenia, nie wiążą go te postanowienia umowy, które kształtują jego interesy w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy. Ponadto, prawomocny wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest wiążący dla osób trzecich, a więc także tych firm ubezpieczeniowych, które nie były stroną postępowania przed Sądem, ale w swoich ogólnych warunkach ubezpieczenia autocasco posiadają postanowienia o tożsamej treści.

Praktyka wskazuje, iż jakkolwiek odwołania skierowane do firm ubezpieczeniowych od decyzji przyznających odszkodowanie pomniejszone o podatek VAT nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, to skierowanie sprawy o zapłatę do sądu skutkuje wyrokiem zasądzającym dla konsumentów wartość podatku VAT od wypłaconego odszkodowania.

środa, 23 kwietnia 2014

Straż miejska kontroluje kierowców nielegalnie?

autor: Michał Żuraw

Jak wynika z wyroków sądów na Pomorzu, od 31 grudnia 2010 r. kontrola prędkości pojazdów za pomocą stacjonarnych fotoradarów zainstalowanych przy drogach, a prowadzona przez straże miejskie (gminne) może być nielegalna. 

Jakkolwiek zgodnie z Prawem o ruchu drogowym, w ramach swojej działalności straż miejska ma prawo do używania urządzeń rejestrujących naruszenia przepisów ruchu drogowego, w tym urządzeń stacjonarnych, przenośnych albo zainstalowanych w pojeździe, to do instalacji w pasie drogowym stacjonarnych urządzeń rejestrujących lub obudów na te urządzenia, konieczna jest zgoda Głównego Inspektora Transportu Drogowego. 

Okazuje się, iż w większości przypadków, zamieszczone przy drogach fotoradary użytkowane są przez straże miejskie (gminne) bez zgody Głównego Inspektora Transportu Drogowego. W takiej sytuacji dane (zdjęcie z fotoradaru) dotyczące przekroczenia prędkości uzyskane są nielegalnie, a tym samym nie mogą stanowić podstawy dla straży miejskiej do prowadzenia czynności wyjaśniających wobec kierującego pojazdem. W takich przypadkach straż miejska nie może więc karać mandatem, ani kierować wniosku o ukaranie do sądu. 

Ponadto, uzyskane w ten sposób zdjęcia nie mogą też stanowić podstawy prowadzenia postępowania wobec właściciela pojazdu w sprawie o wykroczenie polegające na niewskazaniu kierującego pojazdem. 

W sprawach, w których przekroczenie prędkości zostało zarejestrowane przez fotoradar użytkowany przez straż miejską bez zgody Generalnego Inspektora Transportu Drogowego, postępowania w sprawie o wykroczenia mogą być umorzone przez sądy z uwagi na brak skargi uprawnionego oskarżyciela, gdyż straż miejska nie ma w takiej sytuacji uprawnień do złożenia wniosku o ukaranie. 

czwartek, 9 stycznia 2014

Nie zawsze mandat za niewskazanie kierującego pojazdem

autor: Michał Żuraw

Fotoradary Policji, Straży Miejskiej, czy Inspekcji Transportu Drogowego rejestrujące wykroczenia drogowe stały się utrapieniem polskich kierowców. Niejednokrotnie nie sposób pokonać dłuższej trasy bez „załapania” po drodze chociażby jednego zdjęcia. Jednocześnie wezwania ze zdjęciami stanowią spory problemem dla właścicieli pojazdów, którzy nie zawsze są osobami uwiecznionymi na zdjęciu. Jeżeli nie są w stanie podać danych kierowcy, sami karani są mandatem (za niewskazanie na wezwanie organu osoby, której powierzyli pojazd), mimo że to nie oni prowadzili pojazd. Co jednak w sytuacji, gdy nie są w stanie przypomnieć sobie kto kierował samochodem, a zdjęcie jest niewyraźne lub wykonane z tyłu pojazdu? Zdaniem m.in. Straży Miejskiej nie jest to żadnym wytłumaczeniem, gdyż skoro właściciel ma obowiązek wskazać na żądanie właściwego organu komu powierzył pojazd, to jeżeli nie jest w stanie tego uczynić, musi ponieść karę. Z reguły takie sprawy kończą się mandatami, bądź wyrokami skazującymi wydawanymi przez sądy rejonowe. Okazuje się jednak, że nie zawsze właściciel pojazdu musi ponieść odpowiedzialność. Tak jak w sprawie opisanej poniżej.

W grudniu 2012 r. fotoradar  Straży Miejskiej w Bydgoszczy zarejestrował przekroczenie prędkości na terenie zabudowanym przez kierującego samochodem osobowym o 35 km/h. Po pewnym czasie właściciel pojazdu został wezwany przez Straż Miejską do wskazania komu powierzył pojazd, czego nie uczynił twierdząc, iż po ponad pół roku od zarejestrowania wykroczenia nie jest w stanie sobie przypomnieć, kto w tym czasie użytkował samochód, tym bardziej, iż zdjęcie było zrobione z tyłu i nie było widać twarzy kierującego. Odmówił przyjęcia mandatu, a sprawę skierowano do sądu. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy nie uznał tłumaczenia obwinionego za uwalniające go od odpowiedzialności i skazał go na grzywnę w kwocie 300 zł i obciążył kosztami postępowania. Po apelacji obrońcy Sąd Okręgowy w Bydgoszczy zmienił wyrok Sądu I instancji i uniewinnił właściciela pojazdu od zarzuconego mu czynu. Sąd Odwoławczy wskazał, iż właściciel pojazdu rzeczywiście mógł nie pamiętać komu powierzył swój pojazd (poza nim z samochodu korzystała żona i dorosłe dzieci), skoro zdjęcie z fotoradaru nie uwidoczniło wizerunku kierowcy (zostało zrobione z tyłu pojazdu), a od dnia w którym zrobiono zdjęcie do wezwania do wskazania kierującego minęło ponad pół roku. Sąd przyznał rację obrońcy, iż skoro właściciel pojazdu nie miał obiektywnych możliwości wskazania kto kierował samochodem, nie sposób przyjąć ze chciał popełnić zarzucane mu wykroczenie.

Sąd nie tylko uniewinnił właściciela pojazdu, ale przyznał mu także od Skarbu Państwa zwrot kosztów poniesionych na ustanowienie obrońcy w sprawie.  

środa, 17 lipca 2013

"Nielegalny hazard" jednak legalny?

autor: Michał Żuraw

Niecałe cztery lata temu, rząd Polski w ekspresowym tempie przygotował i doprowadził do uchwalenia ustawy hazardowej (ustawa z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych). Mimo głośnych protestów branży hazardowej i zastrzeżeń prawników. Skutki takiego sposobu tworzenia prawa ujawniły się dopiero w zeszłym roku.

Ustawa hazardowa, zgodnie z przyjętą przez rząd koncepcją walki z hazardem, drastycznie ograniczyła możliwość urządzenia gier hazardowych (w tym najpopularniejszych: na automatach do gier o niskich wygranych, popularnie zwanych „jednorękimi bandytami”), wprowadzając zasadę, iż możliwe jest to jedynie w kasynach. Konsekwencją takiego stanu rzeczy było stopniowe znikanie automatów z popularnych dotychczas punktów, jak stacje benzynowe, nocne lokale (dyskoteki, puby), sklepy monopolowe, hotele itp. Z działających do dnia wejścia w życie ustawy ok. 50.000 automatów, po wygaśnięciu ostatnich zezwoleń może pozostać w użyciu nie więcej niż ok. 3.500 sztuk. Co więcej, organizowanie gier hazardowych wbrew warunkom ustawy (czyli praktycznie wszędzie poza kasynami) zabronione jest pod sankcją odpowiedzialności karnoskarbowej i zagrożone karą grzywny albo karą pozbawienia wolności do lat 3 (art. 107 § 1 kodeksu karnego skarbowego). 

Zgodnie z przewidywaniami tak drastyczne ograniczenie możliwości urządzenia gier na automatach spowodowało rozwój szarej strefy. W niektórych lokalach gastronomicznych, w których do tej pory działały automaty o niskich wygranych, pojawiły się tzw. symulatory lub kioski internetowe, które oficjalnie służyły do zabawy, a w rzeczywistości można było na ich urządzać gry hazardowe, przy czym pochodzące z nich zyski i ewentualne wygrane graczy były poza kontrolą państwa. Proceder ten ścigały urzędy celne w całej Polsce, prowadząc przeciwko osobom urządzającym takie gry (osobom wstawiającym maszyny do lokali), ale także prowadzącym lokale przedsiębiorcom, sprawy karne z art. 107 k.k.s. W zdecydowanej większości przypadków sprawy te kończyły się karami grzywy, wymierzanymi przez sądy. 

W lipcu 2012 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu uznał, że wprowadzona przez Polskę ustawa hazardowa jest niezgodna z prawem unijnym. Podstawowy zastrzeżeniem Trybunału był sposób wprowadzenia ustawy, a głównie brak notyfikacji Unii Europejskiej przepisów, które ograniczały możliwość urządzania gier hazardowych. Wyrok ten jest bardzo istotny z punktu widzenia spraw karnych dotyczących art. 107 k.k.s. Orzeczenie Trybunału powoduje, że wiele sądów w różnych regionach Polski umarza postępowania karne prowadzone przeciwko osobom oskarżonym o urządzanie „nielegalnego” hazardu lub wydaje wyroki uniewinniające, co wiąże się ze zwrotem nie tylko zabezpieczonych automatów, ale także znajdujących się w nich pieniędzy. Zaznaczyć jednak należy, iż w zdecydowanej większości przypadków sądy nie dokonują tego same z siebie (czyli z urzędu), w związku z czym powstaje konieczność podejmowania szeregu czynności procesowych zmierzających do umorzenia sprawy. Z reguły bowiem, po wpłynięciu złożonego przez urząd celny aktu oskarżenia, sądy na posiedzeniu niejawnym (bez udziału oskarżonych) wydają wyroki nakazowe, uznając ich winę i orzekając karę grzywny oraz przepadek automatów i pieniędzy. Dopiero po wniesieniu sprzeciwu i przedstawieniu argumentacji prawnej i wpływu wyroku Trybunału na niemożność stosowania ustawy hazardowej, możliwym staje się doprowadzenie do umorzenia postępowania lub uniewinnienia osoby oskarżonej. 

Pomimo szeregu korzystnych orzeczeń dla branży hazardowej, urzędy celne w dalszym ciągu zatrzymują automaty do gier działające poza kasynami i kierują do sądów akty oskarżenia z art. 107 k.k.s. Jednakże wraz ze zwiększającą się ilością umorzonych przez sądy karne postępowań, na rynku pojawia się co raz więcej automatów do gier, działających poza kontrolą państwa, gdyż wśród prowadzących na nich działalność podmiotów – od ogłoszenia wyroku Trybunału - panuje przeświadczenie o „wolności działalności gospodarczej” w tej dziedzinie.